Z pamiętnika tłumacza. W wersji angielskiej wystąpili... (15)

zucho, 2011-12-16 11:58:00

Obiecaliśmy prawdziwą ofensywę wolsungową w grudniu, no to macie kolejny atak. W przerwie między publikacjami darmowych fragmentów dodatków zapraszamy do lektury pamiętnika tłumacza – pierwszego z serii artykułów poświęconych kulisom pracy nad angielską wersją podręcznika Wolsung: Steam Pulp Fantasy.

 

Autor: Piotr „Żucho” Żuchowski

 

Tak, wydajemy Wolsunga w Stanach, nakładem Studio 2 Publishing. W momencie, gdy piszę te słowa, praca stricte tłumaczeniowa jest właściwie zakończona. Temat zajął niemało czasu, bo dobry rok – gdy po raz pierwszy siadłem do wolsungowego materiału, był listopad 2010 r. Wtedy to powstał angielski World Tour, czyli wprowadzenie do świata gry, które potem udostępniliśmy w formacie pdf. Ostatnia kropka w tłumaczeniu całości podręcznika została postawiona dopiero w tym miesiącu. Czemu tak długo? Powodów można wymienić parę, złożyło się na to wiele czynników, ale najważniejsze jest, że wreszcie skończyliśmy. Tak, MY skończyliśmy, bo przecież nie przetłumaczyłem tej książki sam… Rozdział o zasadach gry w większości przygotował Garnek, ze sporą częścią geografii świata pomógł nasz przyjaciel Erpegis, a tłumaczenie całości rozdziału dla MG to dzieło Marka Mydla. Żucho natomiast zrobił całą resztę. W tym m.in. rozdział ostatni, Obsadę, czyli Cast, o której dzisiaj nieco więcej opowie…

 

Na pierwszy ogień poszli nieumarli, czyli popularni „undeadzi”, temat fajny i wdzięczny, pozwalający rozwinąć tłumaczeniowe skrzydła. Szczególnie dużo czasu i obszerną wymianę korespondencji z Garnkiem poświęciłem strzygom. Wiadomo, ponętne laski w czarnych mundurach, które przy bliższym poznaniu pokazują swoje prawdziwe oblicze krwiożerczych monstrów z kilkoma rzędami ostrych zębisk. Problemem jest tylko ich nazwa – bardzo mocno słowiańska. Jak zatem przetłumaczyć strzygę na angielski? Ano, trzeba poszukać odpowiednich odwołań. Mamy w starożytnych mitologiach stwora, którego Anglosasi zwą strix, który jednak jest związany z sowami (wszak strix to grecka nazwa jednego z rodzajów sowy) i wyglądem raczej wolsungowej strzygi nie przypomina (choć niewątpliwie był jej starożytnym pierwowzorem). Tym niemniej okrzyk przerażonego bohatera „It’s a strix! Run!” brzmi nieźle – krótko, przejmująco, drapieżnie. Moim początkowym typem było z kolei strigoi – rumuński nadnaturalny byt wampiropodobny zdolny do przemiany w zwierzę. Super! Mieliśmy zatem słowo brzmiące słowiańsko, jak strzyga, a jednocześnie wywodzące się od greckiego (a tym samym obecnego angielskiego) strix. Tutaj autor Wolsunga, Garnek zaprotestował, więc zaczęliśmy szukać rozwiązania kompromisowego. Striga? Zbyt „zwyczajnie”, mało chwytliwie. Strega (po włosku „czarownica”)? Słabo, nie oddaje klimatu. Garnek chciał strix, a strigoi było moim zdaniem świetne, przy czym, co ciekawe, nazwa stworzenia w liczbie pojedynczej i mnogiej brzmi dokładnie tak samo. Tak też kompromis został osiągnięty – w angielskim Wolsungu jedną strzygą będzie strix, a strzygami – strigoi właśnie.

 

Kolejnym problemem było tłumaczenie naszego swojskiego utopca. Znów nazwa słowiańska, ale mniej więcej oddawana przez słowo vodyanoy (choć to bardziej „wodnik”, tudzież czeski „hastrman”). Klimatyczne, fajnie brzmiące i… zapewne niewiele mówiące większości czytelników zza Oceanu. Próbujemy wczuć się w rolę przeciętnego amerykańskiego erpegowca i szukamy inspiracji gdzie indziej. Jaki produkt polskiej fantastyki i świata gier znany jest zagranicą najlepiej? Wiedźmin oczywiście. Mamy tam utopce? Mamy. Odpowiadają wolsungowej charakterystyce? Odpowiadają. A nazywają się po prostu drowners (ang. drown – utonąć, topić się).

 

Generalnie największym wyzwaniem było (ale też i dało najwięcej satysfakcji) przetłumaczenie w dobry, wyważony sposób nazw stworzeń o rodowodzie słowiańskim. Bo przecież wszelkiego rodzaju gremliny, trolle, wilkołaki i wampiry są już tak w popkulturze zakorzenione, że nawet najbardziej pomysłowy i nieszablonowy tłumacz cudów z nimi nie wymyśli, zwłaszcza po angielsku. Albo takie np. Fae – eteryczne, ulotne, ale i śmiertelnie niebezpieczne istoty z Astralu – w języku angielskim znane były już w średniowieczu, jako faierie. Za to leszy już niekoniecznie. Opiekun puszczy, potężny duch praktycznie nie występujący poza Slawią z grubsza (bardzo „z grubsza”) pasuje do angielskiego woodwose, poza totalnie nie-słowiańską nazwą. Znacznie lepszym odpowiednikiem jest forma leshy i przy niej też zostaliśmy. Za to „wódka leszówka” to już jednak woodwose vodka. Dlaczego taka niekonsekwencja? Bo ma podobne konotacje mitologiczno-kulturowe, brzmi po angielsku dużo lepiej niż „leshovka” i mnie osobiście mocno kojarzy się z moonshine whiskey :) Ciekawie też było ze żbikunem (bo żbik to po angielsku po prostu wildcat, przy tej nazwie też zostaliśmy dla żbikuna), czy dybukiem, stworzeniem znanym z folkloru żydowskiego, po angielsku zapisywanym jako dybbuk lub dibbuk (jako że pierwsza forma jest popularniejsza, na nią się zdecydowałem).

 

Na koniec anegdota – zwróciliście uwagę, że w polskiej Obsadzie, w sekcji „Osoby, które warto znać” (ang. People it’s simply good to know) znajduje się slawijski szlachcic, Pan Borejko? Odwołanie to oczywiste do naszego fandomu RPG, a konkretnie osoby Adriana, autora bloga gryfabularne.blogspot.com, znanego właśnie pod nickiem Borejko. Pracując nad tłumaczeniem pomyślałem, że fajnie byłoby w tym momencie również zażartować w sposób podobny, a jednocześnie zrozumiały dla amerykańskiego erpegowca. Przy całym wielkim szacunku dla Borejki, faceta barwnego i kontrowersyjnego (w końcu banów na Polterze nie dostaje się ot tak, za nic!), nie jest on chyba wielką gwiazdą międzynarodowego formatu :) Jakiego zatem Polaka związanego i rozpoznawalnego w świecie gier umieścić w angielskim podręczniku? Skoro jego wydawcą będzie Studio 2 Publishing, dystrybutor linii Savage Worlds, od razu pomyślałem o innej fandomowej postaci, właśnie z SW związanej – niejakim Piotrze Korysiu. Jako że on opisał w jednym ze swoich materiałów ekipę Kuźni Gier (jako „Gang Ropuszona”), można by było się zrewanżować… Problem z Ramelem jest jednak taki, że jego nazwisko jakoś nie bardzo mi pasuje do wizerunku wąsatego szlachcica ze steampunkowej wersji Polski, a Mrs Korys jako nazwa zabójczej czarnej szabli, którą zawsze ma przy sobie, brzmi nader niefajnie. Kto inny? No chyba nie Andrzej Sapkowski, stąd na razie został po prostu pan Boreyko pisany przez „y”, choć na etapie redakcji jeszcze się to może zmienić :)

 

A propos redakcji – Garnek właśnie kończy czytać angielską Obsadę. Jest to ostatni rozdział, który został do sprawdzenia merytorycznego autorowi Wolsunga przed puszczeniem tekstu dalej w świat, do korekty już w wykonaniu native speakerów. Zatem trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło szybko i bezproblemowo, i czekajcie na kolejny odcinek pamiętnika tłumacza, który już za kilka dni! A jeśli macie jakieś pytania, uwagi, czy sugestie o czym jeszcze chcielibyście przeczytać (lub o czym nie czytać), zostawicie komentarz pod artykułem.

  • Raziel, 2011-12-24 13:28:55 Dominastrix? :P
  • Żucho, 2011-12-22 10:27:15 To też z grubsza napisałem w artykule - że vodyanoy to wodnik, nie utopiec. temat strzygi chyba też już został wystarczająco wyjaśniony. W przeciwieństwie do poczucia humoru Garnka, które wciąż zaskakuje... :P
  • Garnek, 2011-12-21 09:15:57 Vodyanoy zostawiliśmy sobie na wypadek, gdyby miał się w przyszłości pojawić mniej nieumarły wodnik. Co do strzygi, to zależało mi akurat na odsłowiańszczeniu skojarzeń, bo wolsungowe strzygi to jednak bardziej piękne i niebezpieczne agentki Nieumarłej Rzeszy niż ociekajacy śliną wiedźminowy potwór. No i z cyklu słabych dowcipów przy piwie: "strix" odpowiednio kojarzy się "dominatrix" :)
  • nimdil, 2011-12-21 00:28:43 Akurat vodyanoi pojawili się w przynajmniej kilku dodatkach do różnych D&D na przestrzeni lat więc szansa, że US rpgowiec będzie kojarzył nie jest taka mała. Był ten stworek też chyba w Baldur's Gate...
  • Feniks, 2011-12-21 00:24:20 Nie łatwiej było tłumaczenie zerżnąć z Wiedźmina, książki były przetłumaczone na angielski podobnie jak gra więc cała masa słowiańskich stworzeń tam się przewinęła gotowa do wzięcia.
  • Diabeł, 2011-12-18 09:37:10 Ale ROL nie jest żadną konkurencją ;P
  • Żucho, 2011-12-17 14:52:58 Diabeu, o konkurencji mówimy dobrze, albo wcale. No chyba że na prywatnych blogach pracowników :)
  • Diabeł, 2011-12-17 13:28:35 A jako największego buca możecie zrobić ROLa, tylko musicie odpowiednio go źle przedstawić... Możecie też zrobić Trzewiczka ;) .
  • Żucho, 2011-12-16 23:04:34 Diabeł - Miszcz :D Kronb - całkiem spore fragmenty można już teraz znaleźć na naszej angielskiej stronie, steampulpfantasy.com.
  • Diabeł, 2011-12-16 21:26:30 Żucho, jak to na polterze banów nie dostaje się od tak? Mam na 3 kontach bana. Poza tym mam bana na Valkiri i jeszcze w paru mniej znanych miejscach :P . Chcieć to móc! :P
  • de99ial, 2011-12-16 13:54:44 @tsar - hmm... ale wiesz striga w tej formie pojawiła się m.in. w Supernatural czyli jest już jakoś kojarzona na zachodzie. Po co dodatkowo mieszać? No ale OK ;)
  • Żucho, 2011-12-16 13:22:33 @tsar - trochę ponad 12 miesięcy, od końca listopada do początku grudnia. I dzięki za miłe słowa, taki właśnie był cel tego artykułu :) @degg - bo po prostu zaczęliśmy szukać gdzie indziej :) poza tym w Wiedźminie strzyga po angielsku występuje jako (o ile pamiętam) striga - dla mnie nazwa za mało cool :D
  • de99ial, 2011-12-16 12:59:56 Mnie zastanawia jedno - jeśli w przypadku utopców sięgnęliście do Wiedźmina to dlaczego nie zrobiliście podobnie ze strzygą? Wszak ten słowiański bestyj miał w grze swój udział.
  • tsar, 2011-12-16 12:57:38 dobry rok = 13 miesięcy :) Strasznie fajnie poczytać takie warsztatowe historyjki, można się poczuć jak podczas podglądania komuś przez ramię.
  • Kronb, 2011-12-16 12:38:35 Czy udostępnicie fragmenty podręcznika po angielsku dla polskiej publiczności?

Twoim zdaniem...

Archiwum

Kuznia Gier on Facebook
Kuznia Gier